Kanadyjscy psychiatrzy: ”Pedofilia to taka sama orientacja jak hetero-i homoseksualizm”
„Pedofile nie są zwykłymi ludźmi, którzy popełniają od czasu do czasu niewielkie wykroczenie. Są to raczej osoby zmagające się z czymś w rodzaju orientacji seksualnej, tak jak ktoś zmaga się z heteroseksualizmem, albo nawet z homoseksualizmem” – mówił przed kanadyjską komisją parlamentarną psychiatra dr Van Gijseghem, występujący w roli eksperta. Parlament kanadyjski właśnie pracuje nad projektem ustawy, która miałaby zaostrzyć kary dla pedofilów.
– Prawdziwi pedofile mają szczególny pociąg do dzieci. Pociąg ten jest tym samym, co orientacja seksualna. Nie można zmienić orientacji seksualnej tych osób. Mogą one jednak pozostać abstynentami – stwierdził dr Gijseghem. Zapytany przez jednego z parlamentarzystów: – Czy zatem pedofilię można porównać do homoseksualizmu? Ekspert odpowiedział, że „tak”. Dodał, że można ją nawet porównać do heteroseksualizmu. Podał przykład: – Jeśli żyłby pan w społeczeństwie, w którym heteroseksualność byłaby napiętnowana lub zakazana, i kazano by panu udać się na terapię, by zmienić swoją orientację seksualną, prawdopodobnie stwierdziłby pan, że to głupota. Innym słowy, nie zaakceptowałby pan tego wszystkiego. Odwołuje się do tej analogii, by pokazać, że tak naprawdę pedofile nie mogą zmienić swojej tożsamości seksualnej.
Inny ekspert, dr Vermon Quinsey z Queen University potwierdził to, co powiedział jego kolega. – Nie ma dowodów na to, że da się zmienić pedofila, stosując jakieś terapie – stwierdził.
Psychiatrzy, występujący w roli ekspertów przed kanadyjską komisją parlamentarną potraktowali pedofilię nie jako zboczenie, lecz rodzaj „orientacji seksualnej”, której nie da się zmienić. Na tej podstawie zalegalizowano w niektórych państwach homoseksualizm. Naturalną konsekwencją takiego toku myślenia będzie legalizacja wszystkich innych odchyleń seksualnych np. nekrofilii.
Źródło: waright.com, AS
http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3764767
Materialistyczna definicja nauki za wiki.
Nauka – autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami naukipoprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań.
Nasza cywilizacja w definiowaniu paradygmatu naukowego wykroczyła poza materializm przyjmując prymat ducha nad materią, a prawo objawione czyli moralność, nad prawami natury. W cywilizacji chrześcijańskiej współczesne "nauki" o człowieku nie są więc nauką w pełnym tego słowa znaczeniu, ale obcym elementem.
"Nauka" materialistyczna odrzuca dogmat Boga, jako niedowodliwy musi więc odrzucić i prawo moralne, opierając dowodzenie tylko na obserwacji natury. Człowiek według tej paranauki to wyewoluowane zwierzę rządzone instynktami. Wszystkie inne pojęcia klasyczne jak i porządek prawa są więc zredefiniowane.
Przyjmuje się, że człowiek nie jest w stanie zapanować nad sobą, czyli nawet dochować wierności w małżeństwie, kiedy już wygaśnie "chemia" co ma miejsce po ok. 2 latach. Każda istota ludzka jest więc "godna" tak samo jak zwierzę. Miłość to tylko instynkt i psychika od niego zależna. Pojęcie wolności zmienia również swój sens, staje się wolnością dla instynktów, również instynktu rywalizacji. Zabijanie też jest instynktem, u drapieżników. Jak upora się z tym głupi rozum?
Psychologa, psychiatria, socjologia to wielkie oszustwo nie mające niczego wspólnego z leczeniem, działające na szkodę ludzkości. Pseudointelektualne zaplecze zbrodniczej władzy. Socjopatyczni kolaboranci, których miejscem jest więzienie, za współudział w psuciu świata, nie mówięc już o pasożytnictwie społecznym.

Patrzcie na tę mafię w garniturach pożerającą nasze podatki.
W sali Sejmowej wisi krzyż. Nic im to nie mówi. Na zdjęciu; "Wniebowzięci" czyli Donald Tusk i Sławomir Nowak oblatują autostrady.
Czy istnieje czwarta tajemnica fatimska? Czy Pius XII, Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II zataili przed nami jakąś część przesłania Matki Bożej z Fatimy? A jeśli tak, to, co miałoby być jej treścią?
Argumentacja na rzecz tego, jest tak obrzydliwa moralnie ,że nie przytoczę jej tutaj.
Prym w tej akcji obecnie wiedzie francuska loża masońska,przy aplauzie wszystkich niemożliwych do zapamiętania zbrodniarzy z innych krajów,zbrodniarzy ubranych w tytuły i togi ministerialne i senatorskie.Dopóki będą istnieć nawet maleńkie grupy chrześcijan,zbrodniarze ci nie zaprzestaną swej odrażającej działalności.To wysłannicy Antychrysta.
Niemniej jednak zawiera pewną wiedzą oraz zespół poglądów ,które można nazwać mniemanologią motywowaną najczęściej ideologicznie lub mająca przyczynę w nieprawidłowej osobowości ...psychologów.
http://www.radiownet.pl/radio/wpis/11683/
Gerd Postel pod przykrywką „lekarskiego tytułu“ zdemaskował chyba największe hochsztaplerstwo w historii, jakim coraz częściej bywa psychiatria. Pokazuje inny sposób rozumienia słów Hegla o wzajemnym uzależnieniu pana i pachołka: Pan wierzy w to, że może panować i ma przewagę, a pachołek wierzy, że musi być kierowany i podlegać… Kiedy zniknie wiara – zniknie i pan, i pachołek.
ŻYCIORYS POSTELA
Na „złą drogę“ Gert Postel zszedł w 1979 roku na jednej z późniejszych rozpraw sądowych, po samobójstwie matki. Psychiatrzy zdiagnozowali u niej depresję i zaaplikowali jej psychotropy.
Postel w tym czasie zaczął gościnnie odwiedzać Uniwersytet Bremen, brał udział w odczytach na temat psychologii i socjologii. Oswajał się z literaturą fachową, chłonął „profesjonalny żargon“.
„Kto opanowuje dialektykę i język psychiatryczny, ten jest w stanie zapakować w akademickie szaty każdą bezgraniczną głupotę“ – napisał później w swojej książce „Przygody pana dr dr Bardholdy“ (Brockkamp, Bremen 1985 r.).
Postel zaczyna pracować jako lekarz.
„O stanowisko ordynatora (kliniki psychiatrycznej) złożyłem podanie z prawie 40 innymi lekarzami. Ośmiu z nich zostało wybranych do węższego grona i musiało robić odczyt przed ministerialną komisją powołaniową. Moim tematem było: „O Pseudologia phantastica na literackim przykładzie postaci Felixa Krulla, według powieści Thomasa Manna pod tym samym tytułem i koniugacyjnie zainiekcjowanym zniekształceniom w stereotypowym kształtowaniu się osądu“. (…) O tym temacie nikt nic nie wiedział i wszyscy byli zafascynowani akrobatyką słów”.
Był pełnomocnikiem kliniki do spraw dokształcania personelu medycznego. Przemawiał w tej roli na zgromadzeniach psychiatrów. Wprowadzał do przemówień określenia chorób, których w ogóle nie ma, jak na przykład „bipolarna depresja III stopnia“, której w ogóle nie ma w diagnostyce. Żaden psychiatra-fachowiec nie zadał pytania (trzeba podkreślić, że w tych kręgach zadanie pytania równa się przyznaniu do niekompetencji). Później został przewodniczącym Komitetu Komisji Weryfikacyjnej Saksońskiej Izby Lekarskiej, egzaminował lekarzy do specjalizacji. Ich świadectwa do dziś zawierają podpis „dr Postel, ordynator“.
„Powiedziałem kiedyś do jednego z psychiatrów: W psychiatrii jest pan przecież zdany na to, co do pana powie pacjent. Jak pacjent nic nie mówi, to nie może pan nic zdiagnozować. On wtedy odrzekł do mnie: Ach… To wtedy piszę – „autystyczna psychoza słaba symptomatycznie“.
Po takich rozmowach Postel zaczął się zastanawiać czy w ogóle istnieje coś takiego jak choroba psychiczna w sensie terminologii samej nauki psychiatrycznej. Nawet sam poddał się badaniom psychiatrycznym. Stwierdzono u niego „zaburzenie psychiczne” – „narcystyczne zaburzenie osobowości”. Sam Postel skomentował to tak: „No cóż, z czymś takim człowiek na Zachodzie się przecież rodzi…”.
MORALNE PYTANIA
Czy Postel manipulował ludźmi i czy wprowadzał innych w błąd, jako ordynator bez wykształcenia?
Sam komentuje to w ten sposób: „Manipulacja, która skierowana jest do wykorzystania na rzecz manipulowanych i przynosi im korzyści, jako przejaw ogólnej solidarności, jest przyzwoita, nie tylko usprawiedliwiona ale i wskazana. Jeśli odciągnę choćby jedną osobę od leczenia przez psychiatrę, na pewno już jej pomogłem”.
Postel pyta czym jest psychiatria jeśli nie najgorszą manipulacją i – po części przymusowym – ubezwłasnowolnieniem doprowadzonego do bezsilności człowieka. Zastanawia się czy w ogóle istnieje coś takiego jak choroba psychiczna, czy jest to tylko lekarski akt językowy.
Diagnostyka psychiatryczna jest zawsze odgraniczaniem według banału: „Ty jesteś chory, ale ja jestem zdrowy“. Postel twierdzi, że każdy kto wchodzi do gabinetu psychiatrycznego traci suwerenność nad definiowaniem własnych uczuć.
„Przed psychiatrami trzymałem lustro, w którym wstrętnie wyglądali. Niezdolni i zakochani w sobie, czyli tacy, jakimi są, zaczȩli w to lustro uderzać, zamiast zacząć się uczyć. Ale czy winne jest lustro, kiedy ja jestem wstrętny? Ach, pewnie nie ma już żadnej zarozumiałości psychiatrów, psychoterapeutów i psychologów, której bym nie zranił. Naturalnie nie wolno okłamywać dobrych ludzi“.
POSTEL DZISIAJ
Dzisiaj Gert Postel, za zdemaskowanie praktyk psychiatrycznych, zdobył szacunek i popularność, nie tylko w kręgach intelektualistów. Za czasów jego „panowania“ na stanowisku zastępcy Lekarza Urzȩdowego we Flensburgu drastycznie, bo aż o 86 proc.(!), spadła ilość internacji przymusowych w zakładach psychiatrycznych i powstała w tym regionie m.in. Socjalna Służba Psychiatryczna.
Swoich fanów Gert Postel ma oczywiście wśród wielu aktywistów i sympatyków ruchów, występujących przeciwko psychiatrii. Sam angażuje się w prace na rzecz jej ofiar, m.in. patronuje ruchowi społecznemu Bundesarbeitsgemeinschaft Psychiatrie-Erfahrener e.V. (Zrzeszenie zarejestrowane/ Ogólnoniemiecka Grupa Robocza Osób Doświadczonych Psychiatrią).
Prywatnie Postel prowadzi renomowaną restaurację w Lipsku, w której spotyka siȩ tzw. śmietanka towarzyska miasta. Brak wpływu na oficjalną psychiatrę zrekompensował sobie, stając się głównym akcjonariuszem prywatnej kliniki psychiatrycznej. I tylko sami psychiatrzy nie podejmują tematu tej afery uparcie odpowiadając formułką: „Z tego co wiemy, to osoba uznana przez sąd za przestępcę“.
http://wolnemedia.net/zdrowie/psychiatria-%E2%80%93-oszustwo-za-parawanem-uzdrawiania/
Tworzą zgodne kółka wzajemnej adoracji.
Wiele orzeczeń sądowych opiera się na wyroczniach psychologów i psychiatrów. Na tej podstawie odbiera się też rodzicom dzieci.
Więc po pierwsze pragnę państwa uświadomić, że zgodnie z najnowszą klasyfikacją ICD-10, której używa się w Europie pedofilia jest zaliczana do "parafilii" i jest to zaburzenie seksualne. "Zaburzenie" oznacza, że jest to jednostka chorobowa. Jak najbardziej psychiatrzy polscy, jak i psycholodzy a także psychoterapeuci nie uważają jej za "normę". Problemem jest brak wiedzy, jak owe zaburzenie leczyć. Nie ma metody skutecznej. Pan psychiatra mówiąc, że to norma wypowiadał się raczej jako osoba, niż przedstawiciel całego środowiska. Nic co szkodzi drugiemu człowiekowi, a zwłaszcza dziecku, normą nie jest.
Co do homoseksualizmu, owszem został wyjęty z klasyfikacji i stał się "orientacją". Wynika to z nacisków środowisk homoseksualnych na psychiatrów amerykańskich tworzących klasyfikację DSM-IV. Jednak nie oznacza to, że psychiatrzy ogółem są za np. adoptowaniem dzieci czy zawieraniem małżeństw. Nie mamy skutecznych metod, żeby leczyć. Poza tym są dowody na zaburzenia w strukturach mózgu osób homoseksualnych.
Zanim więc oplujecie i wyzwiecie całe środowisko zastanówcie się dobrze, czy nie postępujecie identycznie jak "partia miłości" plując na "mohery" itd. Pomyślcie o tym, że ktoś poświęca lata nauki, rodzinę i własne życie, by służyć ludziom naprawdę chorym. Z psychiatrami jak z księżmi, są tacy, z jakiego środowiska wyszli. A w Polsce istnieje duża grupa lekarzy-obrońców życia, godności i moralności.
Prawda jest taka, że żródła chorób duszy ( umysłu, psychiki, woli ) są w duszy. Dusza, myśli nie są dziedziną materii, nie da się ich zobaczyć pod mikroskopem.
Pytałam moją szwagierkę, psychiatrę, jakie są naukowe narzędzia i normy weryfikacji prawdy w tych dziedzinach, a ona mi na to, że testy i statystyki. Testami można wykryć pewne odchylenia , jeśli założyć, że istnieje tu jakaś norma. Norma w tej "nauce" zmienia się jednak wraz z kolejnymi "szkołami" i nazwiskami kolejnych oszustów. Czy któryś z tych bezczelniaków poniósł jakąś karę za "leczenie" "elektowstrząsami" na przykład, albo zabiegi lobotomiczne?? Czy ktoś został ukarany za prozak, i wiele innych "lekarstw" które rozmiękczyły mózgi milionom ludzi? Jesteście zdemoralizowaną bandą głupców i ślepców, która bezkarnie robi eksperymenty na ludziach!
Jedynie teologia daje jasną miarę normalności, a lekarstwem jest konfesjonał i pora do tego wrócić.
Co mi Pani tu o schizofreni. Nie znacie jej żródeł i nie umiecie jej leczyć i taka jest prawda.
Polscy psychiatrzy jeszcze nie akceptują pedofilii, ale przyjdzie i na to czas, bo w waszej pseudonauce nie ma jednoznacznej klasyfikacji naukowej odchyleń i nie będzie.
Ma je tylko teologia, bo one są Objawione.
Co ja mam powiedzieć, dowiadując się od circ, że - jeśli dobrze zrozumiałem jej wywody - jedyni chorzy uratowani przez onkologię to ci, którym udało się w porę umknąć przed chemioterapią czy chirurgiem do homeopaty?
Mam wrażenie, że blogerka circ będzie takim samym enfant terrible Nowego Ekranu, jak swego czasu niejaki Expert - polskiego usenetu.
Z drugiej jednak strony trzeba sprawiedliwie przyznać, że pewne grupy psychiatrów solidnie zapracowały przez dekady na brak zaufania pacjentów (nie piszę "potencjalnych pacjentów", bo jak wiadomo, nie ma ludzi zdrowych psychicznie, są co najwyżej jeszcze niedodiagnozowani). Podobnie, jak solidnie zapracowały na złą opinię pewne grupy lekarzy. I nie mam w tym wypadku na myśli pani minister Ewy Kopacz Na Metr Wgłąb.
R. Mosher wystȩpuje w 1998 roku z APA, Amerykańskiego Stowarzyszenia
Psychiatrycznego. Jako kierownik waszyngtońskiego centrum badań
naukowych nad Schizofrenią (NIMH) i twórca ośrodków pod nazwą SOTERIA
udowodnił, że 85‑90 % jego pacjentów, dotkniȩtych tą „chorobą“, powraca
do życia w społeczeństwie, bez konieczności stosowania medykamentacji
psychotropowej.
http://antypsychiatria.blogspot.com/2009_01_01_archive.html
Co do chemioterapii, jej skuteczność jest mocno przereklamowana, a o szkodach się milczy.
Od 60-ciu lat medycyna nie posunęła się w leczeniu raka ani o krok.
> raka ani o krok.
Po prostu piszesz nieprawdę, tyle ci tylko powiem. I ty śmiesz nazywać się katoliczką? Przynosisz nam wszystkim wstyd, zastanów się nad tym, co piszesz i jak piszesz. Nie dość, że obrażasz ludzi, to jeszcze łżesz? Nie masz nawet najbledszego pojęcia o tym, co piszesz i nawet nie bierzesz pod uwagę, że możesz w ten sposób przechylić szalę czyjejś decyzji na niekorzyść leczenia. To szatan przemawia twoimi usty, apage!
1. Leczenie chemiczne pozwoliło zacząć traktować wiele dotąd śmiertelnych nowotworów raczej jako choroby przewlekłe - np. ziarnicę złośliwą, wiele białaczek.
2. W połączeniu z wczesnym wykrywaniem i leczeniem chirurgicznym, leczenie chemiczne i hormonalne pozwoliło zwiększyć wyleczalność raka sutka do ok. 80% (w Polsce ok. 50%), podczas gdy w czasach sprzed chemioterapii wyleczalność ta nie przekraczała 20-30%. Podobne dane dotyczą wielu nowotworów - stercza, jąder, przewodu pokarmowego, nerek.
3. Jeśli chodzi o szkodliwość chemioterapii, to jest przeciwnie niż piszesz - w wielu przypadkach zwiększających teoretycznie szanse przeżycia rezygnuje się z leczenia chemicznego ze względu na jego szkodliwość. Chory zawsze jest informowany o szkodliwości i ryzyku wiążącym się z leczeniem i nie zostanie ono podjęte bez jego uświadomionej zgody.
Wymieniam te punkty nie po to, by cię przekonać, ale po to, by zaświadczyć prawdzie tam, gdzie krzewi się kłamstwo. To jest mój chrześcijański obowiązek.
Z tego też powodu strajk lekarzy jest bardzo korzystny dla pacjentów!
Statystyki dowodzą, że kiedy dochodzi do strajku lekarzy, liczba zgonów w dotkniętej tym strajkiem społeczności gwałtownie spada. W roku 1976 liczba zgonów w Bogocie w Kolumbii spadła o 35 procent. W tym samym roku w okręgu Los Angeles w Kalifornii śmiertelność w czasie strajku spadła o 18 procent, natomiast w Izraelu w czasie strajku w roku 1973 o 50 procent. Wcześniej podobny spadek zgonów wystąpił w Izraelu tylko raz i było to również w czasie strajku lekarzy, który miał miejsce 20 lat wcześniej. Po zakończeniu każdego strajku lekarzy śmiertelność znowu rośnie do normalnego poziomu.
Sto lat temu częstość występowania raka była bardzo niska. Nie mam wątpliwości, że niezwykły wzrost stosowania rolniczych i przemysłowych chemikaliów oraz farmaceutycznych leków przyspieszył w dużej mierze przyrost liczby przypadków raka, który wiąże się także ze spożywaniem cukru, jednak najsilniejszy związek z nim ma dysbioza i candida.
Chemioterapia prowadzi najczęściej do ogólnoustrojowej infekcji candidą, co w znacznym stopniu ogranicza szanse pozytywnego wyniku leczenia. Długoterminowe badania dowodzą, że w późniejszym wieku u dzieci występują 18-krotnie częściej wtórne guzy złośliwe, zaś dziewczynki muszą stawić czoło 75-krotnie większemu zagrożeniu rakiem piersi w wieku około 40 lat, z kolei ryzyko zachorowania na białaczkę po chemioterapii z powodu raka jajników wzrosła 21-krotnie. Po leczeniu guzów złośliwych chemioterapią dość powszechnie powstają również inne typy guzów. Wydaje się, że zasadniczym problemem są głębokie lub ogólnoustrojowe infekcje candidą wkrótce po rozpoczęciu chemioterapii.
Onkolodzy dopiero niedawno zaczęli przyznawać, że niepokojący ubytek pamięci i innych funkcji poznawczych pacjenci nazywają „chemiomózgiem”. Psychiatrzy zauważyli natomiast, że konwencjonalne leczenie raka powoduje u 15-25 procent pacjentów głęboką depresję. Ich zdaniem ta „depresja często bywa gorsza od samej choroby”. Przyćmienie mózgu i depresja są częstym symptomem towarzyszącym ogólnoustrojowemu zakażeniu candidą.
Wszystko to dowodzi, że chemioterapia powoduje skłonność do wywoływania wiele lat później białaczki i raka, głównie w wyniku dysbiozy i ogólnoustrojowego zakażenia candidą. Powodem szerokiego stosowania chemioterapii, mimo jej nieefektywności, ostrych niekorzystnych efektów ubocznych oraz przedłużania okresu trwania choroby, może być to, że prywatni onkolodzy w Stanach Zjednoczonych około dwóch trzecich swoich dochodów uzyskują zazwyczaj z aplikowania jej pacjentom.
O autorze:
Walter Last, obecnie na emeryturze, pracował jako biochemik i chemik na medycznych wydziałach wielu niemieckich uniwersytetów oraz w Laboratoriach Bio-Science w Los Angeles w USA, a później jako żywieniowiec i terapeuta wykorzystujący naturalne metody leczenia w Nowej Zelandii i Australii, gdzie obecnie przebywa. Jest autorem licznych artykułów dotyczących zdrowia
http://www.zaczekac-na-dusze.pl/medycyna-naturalna-leczenie-nieuleczalnych-chorob/200-system-leczenia-nieuleczalnych.html
Powiedział to lekarz, niejeden.
Zwracam uwagę na rzeczywiste przyczyny chorób.
Już starożytni wiedzieli, że ciało choruje na końcu, wcześniej chora jest psychika i duch.
Aktualny wpis dotyczy nie medycyny,lekarzy,leków ,itd.lecz zjawisk kultury i cywilizacji formowanych na barbarzyństwie i regresie do okresu sprzed chrześcijaństwa.
Nemezis swym komentarzem daje cień nadziei na to ,że świat medyczny nie da akceptu dla zwyrodnialców.Ale tylko cień- na to że sodomici i gomoryci nie zwyciężą,i patologia życia i obyczajów nie będzie ustalała norm.
Wszystko zalezy od polityków i działaczy społecznych.To parlamenty i ich ustawy decydują czy zbrodniarze będą uznawani za twórców norm zycia i obyczaju ,a także moralności.
Medycyna też. Proszę zauważyć, że paradygmatem firm farmaceutycznych jest pieniądz, a to oznacza, ze oni nie mają żadnych hamulców. Sami są niemoralni i demoralizują lekarzy i naukowców.
Ta sprawa jest ogólna i prosi się o fundamentalne uregulowania.
Jeśli ma Pan nadzieję, że pojedynczy ludzie coś mogą w złym systemie, to jest Pan naiwny.
Dokładnie tak jest. To, że stworzyliście sobie pojęcia na własny uzytek, nie znaczy jeszcze, ze wiecie co się za nimi kryje i jak je leczyć.
Schizofrenię lepiej leczą szamani, niż wy, a przede wszystkim egzorcyści.
Nie ma jednego wyleczonego przypadku schizofrenii przez psychiatrię. Rozmiękczacie mózg chemią i czynicie człowieka żywym trupem.
Depresji też nie leczycie. Ona sama przechodzi. Przewlekłe depresje uśmierzacie kosztem wyniszczenia organizmu.
To co jest teraz, jest tego kontynuacją.
"Szkoła frankfurcka - potoczna nazwa w literaturze przedmiotu filozofii i socjologii grupy pracowników frankfurckiego Instytutu Badań Społecznych istniejącego w latach 1923-1933 na tamtejszym uniwersytecie, a od 1933 roku kolejno przy paryskiej École Normale Supérieure i nowojorskim Columbia University i od 1949 ponownie we Frankfurcie nad Menem.
Ich poglądy, choć zróżnicowane, wywodziły się z marksizmu i neoheglizmu i kształtowały się pod wpływem psychoanalizy i psychologii społecznej. Wprowadzili i rozpowszechnili termin "przemysł kulturowy" na określenie kultury masowej, podkreślając jej postępujące zestandaryzowanie, uprzemysłowienie i uśrednienie."
U podstaw tych "nauk" leży paskudne kłamstwo i służą one korporacjom, politykom i mediom do zarządzania "kapitałem ludzkim"
To ich hasło.
Prawda kwitnie dzięki
badaniom tego co jest, które prowadzone są w oderwaniu od naszych
poglądów na temat tego, co powinno być.
Tworzenie znaczenia
Tworzenie
znaczenia to podstawowa funkcja dyskursu.
„Words don`t mean,people mean”.
Skąd ludzie czerpią
znaczenie?
Skąd wiadomo,
że:
STÓJ!
Idź!
Kontrola
wielkich korporacji
* Kontrola
sprawowana przez korporację uniemożliwia
przekazanie wielu komunikatów
* Nieważne
jest, którą informację się przedstawia, lecz czyja
to informacja
Media dokonują
selekcji informacji, mają więc potężną władzę, bo same definiują,
co jest, a co nie jest newsem.
Rola mediów
* Wywołanie powszechnego poparcia
dla dominującej ideologii;
* Kodowanie i dekodowanie komunikatów
– „kodowanie hegemoniczne”;
* Komercjalizacja wszystkiego
co przedstawiają;
* Brak obiektywizmu;
* Odwrócenie uwagi od kwestii
moralnych;
* Kreowanie obrazu.
Nie zawsze odbiorca
przyswaja sobie informacje i propagowana ideologię
w sposób jakiego oczekują media.
Dekodowanie:
* Działanie w obrębie dominującego
kodu
2. Zastosowanie kodu
możliwego do wynegocjowania
3. Zastąpienie danego
kodu innym
pani w artykule napisała:
"Psychologa, psychiatria, socjologia to wielkie oszustwo nie mające niczego wspólnego z leczeniem, działające na szkodę ludzkości."
Jeśli psychologia i socjologia zajmują się leczeniem ludzi to oczywiście ,ma pani rację .To oszustwo,dlatego że nie są to nauki medyczne.
Natomiast psychiatria jest medycyną i nie należy generalizować,bo nie każdy lekarz jest oszustem,a przeciwnie :w Europie to rzadkie przypadki(w USA jest inaczej,czyli gorzej).
Wracając do tematu wpisu określonego tytułem:
"Dlaczego psychologia, psychiatria, socjologia to nie nauki."
Dyskusja na ten temat zależy od definicji zjawiska"nauka".
Wątpię by nauki o człowieku dla chrześcijanina nie były naukami.Musi mieć pani jakąś własną definicję nauki.
Bo np. istnieje chrześcijańska antropologia.Na KUL-u istnieje także psychologia.W seminariach duchownych też,a nawet w niektórych wprowadzono zajęcia z psychoanalizy.
Myślę ,że pani dotknęła problemu ideologizacji nauk o człowieku.
Właśnie to zjawisko obniża wartość tych nauk.
I w medycynie obserwuje się ideologizację w procesie kształcenia,komuniści wyrzucili ze studiów medycznych filozofię człowieka,a teraz próbuje się ją wprowadzać i ten fakt jest wykorzystywany do deformacji i zniekształcenia tej dziedziny,np. pomijając życie duchowe każdego człowieka - pacjenta przyszłego.
W konsekwencji znika lekarz -znawca zintegrowanej osoby, a w jego miejsce wchodzi lekarz milczek od wypisywania skierowań na analityki.
Jeśli Pan coś twierdzi, proszę wcześniej zagłębić się w temat.
Termin "psychiatria" (ψυχιατρική), stworzony w 1808 r. przez Johanna Christiana Reila pochodzi z greckiego psyche (ψυχή) – dusza, umysł oraz iatros (ιατρός) – lekarz.
Leczenie psychiatryczne obejmuje farmakoterapie, psychoterapię oraz inne metody biologiczne (terapie elektrowstrząsową oraz psychochirurgię).
Psychika i umysł to dziedziny NIEMATERIALNE.
Stosowanie farmakoterapii ( materii) by leczyć zjawiska niematerialne jest zwykłym oszustwem.
"Jeden z największych w świecie autorytetów w zakresie badań ludzkiego mózgu, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny (1963), australijski neurofizjolog John Carew Eccles (1903 – 1997), w oparciu o wyniki swoich naukowych dociekań doszedł do wniosku, że każdy człowiek ma nieśmiertelną duszę.
John Eccles, opierając się na wynikach swoich wieloletnich naukowych obserwacji i analiz, stwierdza, że materia nie jest w stanie wytwarzać zjawisk psychicznych i nie ma przechodzenia energii fizycznej w psychiczną. Tym samym tylko duchowa rzeczywistość może wytwarzać zjawiska psychiczne. Australijski noblista uświadamia nam, że z naukowego punktu widzenia trzeba jednoznacznie odrzucić twierdzenie materialistów, że ludzka świadomość jest produktem materii.(...)
„Stwierdzam, że tajemnica człowieka jest niewiarygodnie pomniejszona przez naukowy redukcjonizm z jego roszczeniem »obiecującego materializmu«, który miałby wytłumaczyć istnienie całego duchowego świata w kategoriach wzorców aktywności neuronów. Tego rodzaju wiara powinna być traktowana jako przesąd. (...)Przekonanie, że myślenie jest efektem materialnych procesów, jest po prostu przesądem utrzymywanym przez dogmatycznych materialistów. Ma ono cechy mesjańskiego proroctwa z obietnicą przyszłości uwolnionej od wszelkich problemów – coś w rodzaju nirwany dla naszych pechowych następców. Materialistyczni krytycy argumentują, że nieprzekraczalne trudności sprawia hipoteza, iż niematerialne umysłowe wydarzenia mogą oddziaływać na materialną strukturę neutronów. Takie oddziaływanie jest rzekomo niezgodne z zachowaniem praw fizyki, a w szczególności z pierwszym prawem termodynamiki. Ta obiekcja z pewnością mogła być podtrzymywana przez dziewiętnastowiecznych fizyków, neurologów i filozofów, ideologicznie związanych z dziewiętnastowieczną fizyką, która nie jest świadoma rewolucji dokonanej przez fizykę kwantową w dwudziestym wieku” (A unitary hypothesis of mind-brain interaction in the cerebral cortex (1990); art. opublikowany w Proceedings of the Royal Society B 240, ss. 433-451).
Wieloletnie naukowe badania ludzkiego mózgu doprowadziły Johna Ecclesa do stwierdzenia, że wszyscy mamy osobowe ja – czyli niematerialny umysł, który działa poprzez materialny mózg. Tak więc oprócz świata fizycznego w człowieku istnieje umysłowy – czyli duchowy – świat i obie te rzeczywistości wzajemnie oddziałują na siebie (por. How the Self Controls Its Brain, s. 38). Profesor Eccles podkreśla zdumiewający fakt, że samoświadomość osobowego ja u każdego człowieka trwa niezmiennie przez całe jego życie, „a ten fakt musimy uznać za cud” (tamże, s. 139). (...)"
Tak samo nie wiadomo, które partie mózgu zostaną uszkodzone.
Czy Pan nie zadaje sobie tego trudu badawczego?
Elektrowstrząsy są dziś stosowane częściej niż dawniej.
Boli cię głowa, walnij się młotkiem w palec. Stara dobra metoda odwracania uwagi, tyle, że bez niszczenia komórek nerwowych.
F:
W naukach przyrodniczych jest znane zjawisko: widzę to, co chcę widzieć.
C:
"Elektrowstrząsy są dziś stosowane częściej niż dawniej."
F:
Właśnie telefonicznie zapytałem się brata, który od 35 lat jest psychiatrą w Instytucie Psycho-Neurologicznym o to ,parsknął śmiechem.Jednak nie będę kontynuował tego sporu ,gdyż nie byłem nigdy ani jednego dnia na studiach medycznych.
Gdybym znał pani imię,zaklinałbym by zaprzestała pani znęcać się nad medycyną i medykami ,bo w znakomitej wiekszości spełniają dobrze wolę Boga,podtrzymują naszą cielesność która jest drogą do zbawienia .I także bym przypomniał pani jakim poważaniem cieszyli się oni ze strony JPII.
http://www.google.pl/search?q=czy+psychiatria+stosuje+elektrowstrz%C4%85sy&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
"Elektrowstrząsy w psychiatrii
Elektrowstrząsy , o których chcemy tu napisać, nie należą do historii psychiatrii, a wręcz przeciwnie: są coraz częściej stosowane ze względu na ich wysoką skuteczność w leczeniu określonych schorzeń. ..."
http://abcdepresja.pl/tagi/elektrowstrzasy-w-psychiatrii
Naprawdę dziwne, że od kilu lat, kiedy wiedza teologiczna jest tak dostępna w necie, nie sięgnęli po teologię uczuć, która wyjaśnia, po co są uczucia i jak skorelowane są z prawem Bożym. Znajomość winy i zasługi, konsekwencje w łańcuchu przodków formują naszą świadomość, a konfesjonał i łaska przywracają zdrowie tam, gdzie oni muszą dawać chemię. W trudnych przypadkach egzorcyzm i modlitwa wstawiennicza.
2.Mój brat kłamca?
3.Przeczytaj sobie "Osoba i czyn",a zobaczysz ile razy opiera się na psychologii.Przeczytaj jego pracę habilitacyjną .Zobacz ,że do najbliższych przyjaciół należeli lekarze i psycholodzy.Nie bądź babskim ciećwierzem,bo ja nie pójdę do Zgierza i nie zaprzestanę komentów u Ciebie [chyba że zdejmiesz fotkę,tę z lewej.
A co do psychiatrów: znam również czarne owce - kilka lat temu taki jeden doprowadził do uwolnienia niedoszłego gwałciciela, argumentując to chwilową utratą świadomości, która już nigdy się nie powtórzy(sic!). Z prywatnego śledztwa ojca niedoszłej ofiary wynikało, że w tej okolicy doszło już wcześniej do kilku niewyjaśnionych zaginięć młodych kobiet. Policjanci osobiście wyrazili ubolewanie, ale w tej sytuacji nic więcej nie mogli zrobić.
Zresztą to poboczna sprawa, sednem jest to, że oni widzą człowieka jako zlepek komórek i oboekt testów i statystyk.
To nie jest żadna nauka, bez względu na pomyleńców, którzy tego nie widzą z powodu umysłowej ciasnoty.
Leczyć nie potrafią. Przyczyn nie znają. To w końcu o co chodzi.